Latest Entries »

04 – Return v2. Opowiadanie „Wizja” cz.2

W końcu znalazłem trochę czasu na zrobienie nowego wpisu na blogu. Przerobiłem utwór z poprzedniego wpisu, przede wszystkim dodałem trochę motywów i nagrałem to wszystko przy użyciu gitary elektrycznej. Skutkiem tych działań – zerwana struna B. Gdyby nie to, to utwór byłby dłuższy :]. Linki – jak zwykle – poniżej:

Odsłuchaj na Wrzuta.pl
Speedyshare

Opowiadanie „Wizja” cz.2

Mglisty świt, zbliża się Jesień. W moim miejscu zamieszkania Jesień dzieli się na Jasną i Mroczną. Tak jak epoki w dziejach ludzkości – na Apollińskie i Dionizyjskie. Ład i Chaos. Cechą charakterystyczną tych obu podziałów Jesieni jest to, że oba okresy się ze sobą przeplatają. Same w sobie występują chaotycznie. W tym Chaosie jednak występuje porządek. Jesienny. Tak naprawdę, to istnieją one w płaszczyźnie, składającej się z wielu elementów, zarówno Apollińskich, jak i Dionizyjskich, istniejących równocześnie i w tym samym wymiarze. Zależy, gdzie spojrzeć i skierować zwierciadło na zamkniętą w nas metafizykę, która przekaże rąbek swojej niepojętej niesamowitości do naszego umysłu.

Postrzeganie Jesieni w moim miejscu zamieszkania jest o wiele bardziej niepojęte, gdy dokonuje się we śnie. Sen, który operuje naszą podświadomością, przekazuje często losowe obszary tej najbardziej nieuporządkowanej części mózgu. Przekazywanie to jest uzależnione prawdopodobnie od silnych emocji, nagromadzenia wspomnień, o których zwykle, wydaje się nam, że nie myślimy. Obraz świata, poznawany przez nas zmysłowo i pozazmysłowo (metafizycznie) nie jest przekazywany mózgowi w sposób linearny i poukładany. Raczej jest to sposób chaotyczny, świat zostaje przekazany fragmentarycznie, a poszczególne fragmenty bazują na drobiazgach. Obraz snu nie jest pełny, nie posiada żadnego początku ani końca – brak mu klamry otwierającej i zamykającej. Przestrzeń ta powstaje samorzutnie, bez naszej ingerencji. Puste obszary podświadomości wykorzystywanej przez sen, są wypełniane przez mózg w drodze procesu Metafizycznego procesu rozszerzalności podświadomego poznania.

W czasie snu, dochodzi do regeneracji sił witalnych, odpoczynku. W tym celu mózg musi uwolnić się od normalnego trybu pracy czyli szeroko pojętej świadomości, ponieważ zaburza ona podstawową funkcję – porządkowania informacji. Mózg, uwolniony od podtrzymywania świadomości musi ją w jakiś sposób zastąpić. W tym celu dokonuje Procesu wyzwolenia podświadomości, które powoduje powstawanie snów. Marzenia senne są zależne od podświadomości, która, jak już wspomniano, jest najbardziej chaotyczną, spontaniczną częścią mózgu. Podświadomość ma charakter strumienia, który wciąż płynie.

Strumień podświadomości można zobrazować na konkretnym przykładzie. Istnieje pewna rzeka wykształcona przez naturę, w której wciąż płynie woda. Rzeka ta nigdy nie ustaje. To jest tak jakby nasz strumień podświadomości. Jak wiadomo, na tę rzekę mogą wpłynąć różnorakie bodźce zewnętrzne – przede wszystkim człowiek, zwierzęta lub naturalne procesy. I tak, jeżeli ktoś do rzeki coś wrzuca – to skutek bodźca zewnętrznego. Jeżeli jest to przedmiot ciężki – zostaje w rzece. Tak samo jest ze strumieniem podświadomości – ciągle płynie, lecz pewne elementy zostają w niej na stałe. Tak jak przedmiot wrzucony do rzeki – po pewnym czasie zacznie się pod wpływem wody zmieniać, rozkładać – tak jak i w strumieniu świadomości, elementy wrzucone do niej przez bodziec zewnętrzny (lub przez nas samych) mają zdolność do zmiany, pewnej transformacji. Strumienia podświadomości nie da się zatrzymać ani w pełni uporządkować. Możliwe to by było tylko w hipotetycznej sytuacji, gdybyśmy posiadali zmysły absolutne, które można rozważać jedynie w bezwzględnym świecie matematycznym. Strumień podświadomości, jeżeli już mowa o matematyce jest absolutnie niczym nie ograniczony w rozmiarze i szybkości przepływu. Uzależniony jest jedynie od bodźców zewnętrznych, sprawności zmysłów i percepcji metafizycznej.

Mózg w stanie szczególnym, potrafi wysłać całą istotę poza ciało – tworzy ją bazując tylko i wyłącznie na strumieniu podświadomości i poznaniu metafizycznemu, ponieważ poznanie zmysłowe jest już obecne w podświadomości. Wtedy przeżywamy OOBE – Out of Body Experience – doświadczenie poza ciałem. Nie wychodzimy jednak wtedy faktycznie poza ciało, lecz tylko w naszym umyśle. Możliwe jest wtedy swobodne wędrowanie poprzez świat wykreowany przez strumień podświadomości. W niczym nie przypomina on świata rzeczywistego. Zawiera co prawda jego elementy, ale są niesamowicie mgliste i zlane ze sobą. Świat ten funkcjonuje na zasadzie załamanej logiki. Jedne kwestie są całkowicie odwrotne do normalności, a inne tylko trochę przeinaczone. Cechą charakterystyczną są osobliwe prawa natury, rządzące światem OOBE. Przede wszystkim występuje załamanie porządku – całkowite pomieszanie pór roku oraz stref klimatycznych. Świat OOBE nie jest zbyt wielki. Zwykle ogranicza się do miejsc, które znamy najlepiej. Świat OOBE kończy się tam, gdzie zdołamy dojść w czasie snu. Zdarzenia w świecie OOBE mają podobny lub wręcz identyczny charakter do tych, które znajdują się we śnie – można wyróżnić ich dwa typy – pozornie rzeczywiste – mające początek, rozwinięcie i koniec (prawdopodobna rozmowa posiadająca układ logiczny lub też alogiczny – jednakże również prawdopodobna z względów naturalnych, ponieważ takie rozmowy również posiadają taki byt) – nazwane pozornie, ze względu na prawdopodobieństwu złudności serwowanej przez mózg oraz rzeczywiste, załamane – nie mające jakiegokolwiek układu, samoistniejące.

Ciało, które otrzymujemy w świecie OOBE albo nie stanowi naszego przedmiotu zainteresowania, albo nie istnieje w ogóle. Owe ciało można określić mianem AAERIA BODYCiałem AAERIA. Zwykle nie można go zobaczyć. Jednakże nie jest to regułą. Podczas snu w świecie OOBE następuje koncentracja uwagi na zdarzeniach i poznawaniu świata. Złudności, które wykreuje mózg, także trafiają do strumienia świadomości oraz do pamięci mózgu, jednakże zostają szybko z niej wyrzucone, ponieważ stanowią substancję, dzięki której mózg porządkuje informacje. Byłoby to działaniem pozbawionym logiki, gdyby mózg zachowywał w pamięci nieprzetworzone informacje ponownie. Dlatego OOBE w strumieniu podświadomości albo nie zostaje w ogóle, albo zostaje umieszczone fragmentarycznie… cdn

P.S.
Zostanie kontynuowane w kolejnym odcinku.

Reklamy

03 – Return

Bardzo dużo się wydarzyło w moim życiu od ostatniego wpisu, a jako, że ostatnie emocje skłoniły mnie do zagrania kolejnej już miniatury gitarowej (przy użyciu nowego sprzętu – SanDisk Sansa Clip+ przerobionej Rockboxem – jakość naprawdę znośna) tym razem przy użyciu gitary klasycznej. Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Oczywiście temat zostanie rozwinięty i kiedyś doczekacie się z tego być może całej piosenki :].

Niestety na napisanie opowiadania nie mam chęci/czasu/weny. Będzie być może przy następnym wpisie. Coś tam mi w głowie fruwa, więc kto wie :].

03 utwór zatytułowany „Return” czeka na was na dole jak zwykle do pobrania z kilku serwerów (Wrzuta.pl, sendspace.com, wyslijto.pl). Standardowo, jakby komuś coś nie działało, to pisać na maila, a wnet to naprawię :]. Pozdrowienia.

Miniatura trochę kulawo nagrana, ponieważ nie mam aktualnie przy sobie swojego komputera, więc nie mam jak zrobić kilku ścieżek naraz. Ale to też ma swoje plusy :].

Odsłuchaj na Wrzucie
Ściągnij z Sendspace.com
Ściągnij z WyslijTo.pl.

Cradle of Gardens – 2 wersje

Przepraszam za zaniedbywanie bloga już od samego początku jego istnienia, ale niestety miałem inne sprawy na głowie. Za to publikuję nowy utwór w dwóch wersjach – pierwsza jest bardziej improwizowana i kompletna, a druga jest tak jakby utworem w wersji alpha, ale ma więcej ścieżek gitarowych ze sobą zmiksowanych i jest ogólnie lepiej nagrana (inna perkusja).

Opowiadanie będzie być może przy następnym wpisie ^_^. Zapraszam od odsłuchania:].

Linki do wersji 2 [beta]:
http://palenomore.wrzuta.pl/audio/91vB75DCuYJ/02_-_cradle_of_gardens_v2_demo

Linki do wersji v1 [finalna]:
http://palenomore.wrzuta.pl/audio/5TGsMzraWO9/pale_no_more_-_cradle_of_gardens

Na razie linki tylko na Wrzuta.pl, później na resztę.
Pozdrawiam ^_^.

Zdecydowałem się na zarejestrowanie melodii, która od pewnego czasu chodzi mi po głowie i nie daje spokoju – nazwałem ten mini-utwór „Hopelessness Vol 1”. Spodziewajcie się zatem rozwinięcia motywu w kolejnej notce. Jest to utwór dosyć melancholiczny, jednak z pewną dozą nadziei na rozchmurzenie. Utwór został zarejestrowany w przeciągu 1-2 godzin, w niektórych miejscach występuje więcej niż jedna ścieżka gitarowa. Brak w niej innych instrumentów oprócz gitary elektrycznej (uważałem, że zburzyłyby klimat utworu). Aby zbudować napięcie i wytworzyć przestrzeń, użyłem tutaj sporo efektów. Wszystko jest jednak w miarę stonowane i spokojne. Planuję rozbudować tą melodię, na razie jest ona w powijakach i sama miniatura gitarowa brzmi trochę monotonnie. Jednakże od czegoś trzeba zacząć :].

Gdy będziecie słuchać utworu, który dla Was przygotowałem, polecam również przeczytanie pierwszej części amatorskiego (również spontanicznego) opowiadania „Wizja”. Jest to opis miasta Suwałk ukazany w sposób metaforyczny. Każda część tego opowiadania będzie opowiadała historię innego człowieka. Być może będę kontynuował te opowiadanie w kolejnych wpisach. Pierwsza część opowiadania znajduje się poniżej. Zapraszam również do przesłuchania utworu „Hopelessness Vol 1”, do którego odnośniki znajdziecie poniżej. Jeżeli żaden z odnośników nie działa, proszę o kontakt pod adresem mailowym: votd123@gmail.com.

Utwór jest oczywiście w formacie MP3, skompresowany za pomocą kodeka LAME MP3, ustawienie VBR 2 [210-250kbps]
01 – Pale No More – Hopelessness Volume 1.

Hopelessness Vol 1 | Musicians Available
Pale No More - Hopelessness Vol. 1

Linki do pobrania:
http://www.supershare.pl/?d=8B7C507D2
http://www.megaupload.com/?d=1JADHMWC

Linki do odsłuchania On-Line:

Wizja
część 1

Oświetlony plac. Zmieniacz Czasu wskazuje godzinę 9. Mając lat 5 nie mogłem się wtedy jeszcze znać na zegarku, zatem tych informacji musiał mi udzielić stojący nieopodal pan w wyświechtanych szatach. Miał podarte spodnie, jakąś starą bluzę i brzydki, bezzębny uśmiech. W ręku trzymał worek z karmą dla gołębi. W tamtej chwili stał na polu E7, na wielkiej Szachownicy. Zawsze chciałem na niej zagrać. Niestety kupno tak wielkich figur było możliwe tylko w mojej głowie. Próby kupna takiego zestawu spotkały się z nieuprzejmością i ignorancją sprzedawców w wielkim Złożysku Sklepów tuż za Szachownicą. Budynek w kształcie prostokąta, pełen warstw, niczym czekoladowy przekładaniec po którym poruszano się za pomocą schodów, czasem podpierając się na żółtej poręczy. Na trzeciej warstwie Skleposkupiska znajdował się sklep będący obiektem mojego zainteresowania – wyroby z drewna. Uważałem, że wybranie tak zacnej faktury jaką jest drewno sprawi, że będę mógł w końcu stoczyć z kimś partię w szachy. Na lewo od Szachownicy znajdował się sklep z Używaczami Wtyczek Do Prądu. Stały tam współczesne Okna Na Świat i urządzenia Zapobiegające Powstawaniu „Skóry Praczki” na rękach domowych gospodyń. Jednakże nie lubiłem tego sklepu. Chciałem raz wziąć Okno Na Świat ze sobą, ponieważ rodzice narzekali, że jest im potrzebne, ponieważ doskwiera im nuda. Jednak próba porwania Okna zakończyła się fiaskiem. Nie dość, że Okno okazało się przerastać moje zdolności do udźwigu, to jeszcze spotkałem się z brutalnością osoby – jak stwierdziłem – Ciecia, który zajmował się tymi Oknami. Ładna mi wolność. Jakoś się jednak z tego wykaraskałem.

Wspominając te wszystkie koszmary mojego parszywego, wczesnego dzieciństwa stwierdziłem, że wrócę do domu, a nazajutrz wyruszę w daleką podróż, aby zapomnieć o tym, co mnie ostatnio złego spotkało.

Pole pszenicy. Trawa. Ścieżka dwupasowa. Po prawej dwa Żelazne Kije ciągnące chyba na Koniec Świata. Czasem sunie po nich Wielka Kupa Żelastwa, a z niej wyglądają uradowani ludzie. Niektórzy z tej radości rzucają we mnie jakimiś puszkami, które smagają mnie po twarzy. A przede mną feeria barw – zielone, żółtawe, niebieskie – wystające pałąki.
Wszystko pięknie, lecz wciąż zwyczajne. Jakby ludzką ręką tknięte tylko trochę.

Zimno. Pustka. Czerń i biel. Oślepiające światło. Smukła postać z Żelastwem Na Kiju W Kształcie Półksiężyca. Zamach. Mój krzyk, który się z piersi nie wyrwał. Koniec. A być może początek?

Witam wszystkich moich czytelników! Mam zaszczyt przedstawić Wam bloga, którego założyłem zaledwie kilka minut temu – Pale No More. Jak sama nazwa wskazuje, jest to blog pisany muzyką – spytacie się pewnie „o co chodzi jakby”. Głównym celem tego bloga jest przedstawienie Wam mojej spontanicznej twórczości, szczerego przekazu emocji za pomocą muzyki. Moim głównym i na razie jedynym instrumentem, któremu przeznaczam swój czas jest gitara elektryczna. Jestem młodym, aspirującym gitarzystą i mimo, że nie jestem jeszcze zbyt doświadczony (wszak gram dopiero od 3. lat), chciałbym rozpocząć proces twórczy, aby móc dokładnie analizować swoją twórczość, wyeliminować wszelkie niedociągnięcia – przede wszystkim w celu doskonalenia się w kierunku gry na gitarze elektrycznej.

Niniejszy blog ma charakter eksperymentu muzycznego. Otóż postanowiłem założyć bloga, na którym oprócz suchego tekstu i przemyśleń znajdowałyby się również pliki muzyczne stworzone przeze mnie. Innymi słowy – w zależności jaki mam nastrój, jakiej muzyki słuchałem, pod napływem pewnych emocji, będę starał się stworzyć jakiś utwór. Nie będzie to jednak twórczość specjalnie przemyślana, a tworzona w pełni spontanicznie. Uważam, że w ten sposób można przekazać najszczersze emocje. Oczywiście każdy wpis będzie okraszony zarówno plikiem muzycznym, jak i notatką na jakiś temat. Czasami pokuszę się również o recenzję jakiegoś albumu, lub wypowiedź na jakikolwiek temat, lub na przykład opowiadanie.

Z góry przepraszam za jakość publikowanych przeze mnie nagrań. Są tworzone pod wpływem chwili, spontaniczne. Postaram się, aby dało się ich chociaż przesłuchać. Mimo, że nie dysponuję praktycznie żadnym sprzętem nagrywającym, to będzie dało się to przesłuchać. Przynajmniej możecie mieć pewność, że ten plik muzyczny wyszedł z pewnością spod moich palców, a nie – dajmy na to – wygenerował jego za mnie komputer (którego w dzisiejszej muzyce zresztą nie brak – czy to dobrze, czy też źle, przeanalizuję to może w innym wpisie).

Mam nadzieję, że będziecie dobrze się bawić przy czytaniu publikowanych przeze mnie przemyśleń okraszonych twórczością muzyczną. Planuję z tych spontanicznych mini-dzieł stworzyć kiedyś pełnoprawny album.

Zapomniałem dodać jeszcze o jednym – o gatunku muzyki, którą tu usłyszycie – otóż będą to różne gatunki, czasami psychodelia, czasami rock, czasami funk, czasami jakieś mocniejsze uderzenie – nie ograniczam się tylko do jednego stylu – lubię eksperymentować. Zapraszam do zostawiania komentarzy na temat mojego pomysłu i Waszych osobistych przemyśleń, a ja tymczasem popuszczę wodze fantazji i oddam się radosnej, spontanicznej twórczości :].